Jak wszystkim wiadomo, dzielne kompaniony z szerzącej postrach na całym Mazowszu ekipy Ciemnych Futerkowych Psowatych zmieniły barwy na 1Młot (czy jakoś podobnie), wciągając przy okazji w swe szeregi resztki zdeprawowanych do szpiku kości i nie umiejących wystarczająco wiele, by pokazywać się z nimi na mieście wojaków z teamu pod znakiem końskiego buta.
Razem uczynili zaczątki pierwszego i największego plutonu mazowieckiej obrony terytorialnej, która miała rozgromić wszystkie istniejące i nieistniejące teamy w poczuciu obywatelskiego obowiązku, w braku oparów alkoholicznych odmętów świadomości jaki przypisywany jest innym agejom oraz ustanowić nowy standard w działaniach paramilitarnych, w których nie chodzi o to, by dobrze się bawić! Chodzi o to, by służyć Państwu, Bogu, Prezesowi i ... chyba się zagalopowałam.
Tak więc dzielne resztki Psowatych i pozostałości z Końskiego Buta spotkały się ostatnimi czasy w kompleksie leśnym naszej wojskowej uczelni i odbyły wspólny trening. Jakież było moje niesamowite zdziwienie, gdy na pełnej barw i ekspresji relacji uczynionej aparatem niezwyciężonego Breloczka ujrzały me oczęta mego szanownego byłego nieślubnego znajomego, który zarzekając się, że nigdy nie wróci w szeregi pod patronatem Łosia, trenował zaciekle wraz z Pierwszym Pod Piernatami Niebios Młotem w blasku jesiennego słońca...
Jak więc wnika z tych zastraszających i alarmujących wyników naszego małego internetowego śledztwa, w naszej okolicy wyrosła niezwykle silna i zwarta pod względem własnych priorytetów (he he he...) jednostka w dziwnym składzie, która niezwłocznie stanie się dla nas okrutnym zagrożeniem.
Biada nam... rozpustnym, rozpitym i świetnie się bawiącym...
Biada, zagłada i kac wielki...
Materiały, które posłużyły mi, i Prof. Biniędzie do utworzenia tej naukowej
fikcji zawarte są na blogu fotograficznym wszystkim znanym, oraz fejsbuniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz