Jak powszechnie wiadomo kobiety mają kiepską orientację w terenie (sic!). Po części jednak zgodzę się z tym bardzo niesprawiedliwym osądem, zastrzegę jednak, że i mężczyźni miewają problemy z prawidłowym określeniem kierunków...
Pomijając radosne próby trafienia na ostatni trening, gdy Fenek robił za szofera, Beltus i jego kac za instrukcję obsługi samochodu a Mały z tylnego siedzenia próbował swym bardzo intrygująco zachrypniętym głosem imitować nawigację...
Beltus - Tu gdzieś skręcimy w prawo..
Fenek - Tam? (wskazuje na kierunek w prawo, bo jak wiadomo prawo i lewo dla Fenka to puste słowa)
Mały - No w prawo
Fenek - Czyli tam?
Beltus - Tak, tam...
Generalnie jak się potem okazało z powodu przebudowy Katowickiej, żeby skręcić w prawo, trzeba zjechać w lewo, co spowodowało ładne, kilkunastu kilometrowe kółko.
Pocieszam się jednak myślą, że nie tylko ja nie wiem gdzie jest prawo a gdzie lewo...
Zadanie postawione przed sekcją - przejść w sposób ubezpieczony ostrzelając cele z lewej strony i wrócić w ten sam sposób. Przygotowujemy się do przejścia, Lewik rozdziela perymetry, mi się dostał prawy, czyli tyły. Przeczłapaliśmy, staneliśmy, jeżyk... czekamy na rozkazy.
Lewik - Fenek, ty Prawa.
Fenek - Chyba lewa...? (pamiętając że przód jest tam gdzie był tył, więc prawa zamienia się z lewą)
Lewik - Lewa? Prawa? Kurwa, tył :)
Jaki z tego wniosek? Wreszcie wiemy dlaczego Lewik ma taką a nie inną ksywę... O ile 12 jest tam, gdzie lufa Goorocka, o tyle Prawą należy identyfikować jako stronę odwrotną niż patrzy Lewik :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz