Zajechał Carlos i jego świta w postaci Kiedryna i Mareczka... Zanim zajechali były oczywiście pewne problemy z nawigacją, bo jak krowie na miedzy narysowałam piękną mapkę z podpisami jak dojechać do mojego domu, ale zacny pan Plutonowy z mapki nie skorzystał i się chłopaki pogubili gdzieś nad Wisłą...
W końcu jednak zajechali. Po krótkim przywitaniu oraz porozumieniu się w celu ustalenia harmonogramu przystąpiliśmy ogarniania się w kwestii noclegowej. Jako że mam dość dużą chatę, zaproponowałam Lisom nocleg w salonie na karimatach, przyzwyczajona, że tak właśnie spędzają noce chłopaki z Podkowy nocując na "Farmie", Carlos jednak odmówił... On, dowódcza GZ CzL nie będzie spał w domu... On zbuduje bazę przejściową... Taktyczną bazę przejściową.... na moim trawniku (taktycznym trawniku?).
Po wybraniu dogodnego miejsca w ogrodzie i konsultacji z właścicielką terenów zielonych, czyli moją rodzicielką, Carlos i dzielne lisy przystąpili do budowania swojego schronienia pomiędzy sosenką karłowatą a rabatką z kolorowymi krzewami :)
Po jakimś czasie ( i wielu monologach Carlosa, jak to źle jego chłopaki naciągają linki od taktycznych pałatek), dumny dowódca skierował się do mnie, mojej Rodzicielki oraz kilku jej znajomych z czasów harcerstwa.
- Zapraszam na zwiedzanie naszej willi - rzekł dumny Łoś.
Cóż więc miałyśmy poczynić, my, biedne niewiasty? Wzięłyśmy swe napoje w dłonie i poszłyśmy w kierunku mocno pokrzywionej konstrukcji z trzech pałatek i kilku patyków, poprzeplatanej pożyczoną ode mnie linką do prania.
Dumny ze swego leża Łoś oprowadzał Panie po pałatce, gdy w tym czasie Kiedryn starał się nie spalić ze wstydu, a Maro walczył ze sznurówkami w bucie.
Po powrocie na taras i oddaleniu się Carlosa, moja mama zagadnęła mnie cicho...
- Hej, on tak zawsze?
- Jak? Że taki nadęty?
- No...?
- W zasadzie tak.
- Kurde... Ten to dopiero nie ma dystansu do własnej pałatki...

Ten minimas jest chyba ze styropianu,albo to fotomontaz
OdpowiedzUsuńAlbo jest silniejsza od ciebie! :P
Usuń