czwartek, 11 października 2012

Odcinek 7 - Debata

***
- Musimy porozmawiać...
- Tak, ja też mam Ci coś do powiedzenia
- Pozwól, że zacznę... Muszę Ci coś wyznać...
- Och, nie, ja zacznę, Chcę ci powiedzieć, że bardzo potrzebuję tej rozmowy, bo...

***
Zebraliśmy się na poligonie Watu. Było nas może tuzin, może kilkoro więcej... Mistrz ceremoni, Uszaty wódz plemienia zaordynował dyskusję, w której każdy mógł się wypowiedzieć (co jest dość dużą nowością w kulturze sprawowania władzy przez Łosia). Usiedliśmy więc na zbrukanych potem wielu dzielnych wojaków poręczach i rozpoczęliśmy dyskusję...

Wstęp do dyskusji, lekko przydługi i nudnawy, acz naładowany proobronną propagandą promilitarną, wygłosił sam Łoś. Słuchaliśmy mądrości płynącej z jego pys... ust w ciszy i skupieniu, ważąc każde jego słowo w swoich sumieniach. Mówił wiele o rozprężeniu, o braku dyscypliny, motywacji, karności oraz rosnącym alkoholizmie, jako chorobie toczącej organizm naszego plutonu. Kreślił wizję straszliwego upadku i powrotu do niedzielnych jebanek i sobotnich najebanek jako jedynej możliwej przyszłości nas wszystkich. (Nas, nie Nas... W sensie że nas bez niego, bo On nigdy nie był z Nami, bo On wie, a My nie i On jest tu po to, by pokazać Nam, co On wie, a czego My nie, i że jego misją jest nauczenie Nas, tego co Jego nauczyli Oni... nigdy do końca nie rozumiałam o co chodzi, ale podejrzewam, że ma to jakiś związek z Roosvelt i tajnym więzieniem CIA w Szymanach)

Następnie w kilku słowach opisał świetlaną przyszłość Tych z nas, wraz z psem Sabą zawrócą z drogi prowadzącej niechybnie do potępienia i pójdą za jego przewodem (kablem?) w szeregi OT.

Po zakończeniu przemowy Łosia zapadła grobowa cisza... Nikt nie chciał zakłócać tak wzniosłej i patetycznej atmosfery... Niestety w tym momencie wkroczył na teren uśmiechnięty, lekko spóźniony Kruszyna i bańka śmiertelnie poważnej aury uległa nagłemu pęknięciu.

Wiele  mieliśmy pomysłów na to, jak pójść na kompromis między Pro - oczekiwaniami Łosia a Rekreatio - potrzebami ludu... Wiele tych pomysłów godnych było uwagi i głębszego zastanowienia. Jednak wnioskując po twarzy Wodza, decyzja była już podjęta. Albo On i jego wizja, albo śmierć i wieczna hańba...

***
Tydzień następujący po tym wydarzeniu obfitował w dyskusje na forum i w kuluarach... Wiele słów zostało powiedzianych, wiele żali wylanych i prawd obnażonych. 

Z tych ciekawszych:
Łoś, MAGISTER PEDAGOGIKI UW, wie najlepiej jaką metodykę należy stosować podczas szkoleń, ponieważ uczył się od samego miszcza, dr Andrzeja Bryla... (dokładnie czytał jakieś teksty o tym, że pan Bryl robił jakieś szkolenia gdzieś, a resztę sobie dopowiedział. Po zapoznaniu się z metodą BAS doszłam do wniosku że nie  jest to nijak związane z Metodyką szkoleń. Jest to po prostu autorski system walki wręcz pana doktora) Metody powinny być stosowane z surowością i stanowczością, wzmocnienia pozytywne ograniczone do minimum. W końcu nie spotykamy się po to, by się bawić! Jesteśmy tu po to, by być przygotowani na najgorsze... by w każdej chwili móc zmobilizować największe możliwe zasoby ludzkie w celu obrony narod... yyy... zapomniałam, że to asg a nie wojsko...

Łoś, dowódca 1MŁOT GZCZL, nie zniży się do poziomu niektórych, nie będzie wskazywał palcami (mówił to patrząc jednoznacznie na obywateli we francuskich mundurach) do podbierania ludzi z innych drużyn. Uważa to za haniebnie i niegodne... (na 20 min przed spotkaniem z ogółem ustalał z jednym ze świeżych francuzów warunki przejścia do 1MŁOT GZCZL)

Maro, nadworny Jeleń z naszej puszczy, jest bardzo chętny na wszelkie integracje, tylko jakoś tak mu zawsze wychodzi, że on wtedy pracuje i nie może... Poza tym nie ma nic przeciwko piciu, tylko żeby nikt nie pił przy nim, bo on nie pozwala w obawie o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Bo przecież czuje się za nas odpowiedzialny....






1 komentarz:

  1. Ale proszę pamiętać, że młody francuz się nie poddał super-przekonywaniu łosia i po cichu szpiegował ich drużynę za pomocą jednego szpanującego nią uczestnika.

    OdpowiedzUsuń